Post - kiedyś go ukończę :P
niedziela, 9 lipca 2017
poniedziałek, 22 maja 2017
O czym nie pisałem na blogu?
- 9 dni po przylocie do Kalifornii, uczestniczyłem w uroczystej kolacji z okazji żydowskiego święta Passover - wyjście Narodu Żydowskiego z ziemi egipskiej po 400 latach niewoli. Rodzina zaprosiła do domu około trzydziestu gości. Tak zacząłem poznawać kulturę Izraelitów, którzy są obecni w historii świata przez przeszło 4000 lat. Tutaj wklejam pewne zdanie, które znalazłem szukając informacji o Narodzie Żydowskim:
- Pewnego razu gościłem w domu, w którym było sekretne miejsce. Takie, które czasami możecie zobaczyć na filmach. Miejsce gdzie w razie niebezpieczeństwa można schować się. Gdyby nie dzieci to nawet nie wiedziałbym, że takie tam się znajduje. Te które ja zobaczyłem było zagospodarowane, jako kącik zabaw o wymiarach 2m x 1,6m x 1,2m. Małe kwadratowe wejście znajdowało się za meblościanką. Nic, a nic, nie dostrzeglibyście gołym okiem :P
- 2 lata temu kupiłem czarną bluzę House w Outlet Park Szczecin. I dopiero w Stanach zainteresowałem się znaczkiem, który nie rzuca się w oczy. To co odkryłem bardzo mnie zaskoczyło i zaniepokoiło. Przez cały ten czas nosiłem satanistyczny symbol na wysokości serca. O wyjaśnienia zwróciłem się do działu sprzedaży firmy LPP, czyli właściciela marki House. Na zdjęciu poniżej umieszczam odpowiedź, jaką otrzymałem, a którą pozostawiam bez komentarza... Tym bardziej, że mój kolejny email, w którym proszę o rozwinięcie stwierdzenia "że wykorzystany motyw ma wiele znaczeń, także pozytywnych" został zignorowany! Do dziś autor nie wyjawił co konkretnie miał na myśli? :(
PS. W taki sposób LPP straciło klienta (RESERVED, Tallinder, Cropp, House, MOHITO i SiNSAY)!!!
![]() |
| Znaczek zniszczyłem, a bluzę wyrzuciłem. |
- Trzylatce kazałem wybrać do zabawy jedną z dwóch lokomotyw serii "Tomek i Przyjaciele". Druga miała być dla kolegi, który tego dnia odwiedził ją w domu. Gdy nagle zaczęła płakać. Myślałem że to dlatego, że nie chciała podzielić się zabawką. Jakie było moje zdziwienie, kiedy jej płacz spowodowany był tym, iż koła lokomotywy wkręciły się jej we włosy. Potrzebne były nożyczki :D
| Saucony TRIUMPH ISO |
- W trakcie spaceru po okolicy przypadkiem trafiłem na garage sale. Za 12$ kupiłem buty do biegania w bardzo dobrym stanie. Cena nowej pary zaczyna się w okolicy 100$. Jak dla mnie są super wygodne i świetnie się w nich biega. Lepsze, niż niejedna para markowych butów sportowych. Wiem co mówię. Amatorsko biegam od ponad 10 lat :)
- W Menlo Park gdzie mieszkałem, znajduje się instytut, który 24h/dobę gromadzi dane, które pozwolą z dużym wyprzedzeniem przewidzieć nadchodzący wybuch wulkanu na obszarze całej Kalifornii. Oprócz tego USGS zajmuje się tematyką trzęsień ziemi. A co miesiąc odbywają się tam bardzo ciekawe, bezpłatne wykłady. Kilka razy skorzystałem z tej okazji i dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy. Polecam!
PS. Kliknij TUTAJ, aby zobaczyć jeden z takich wykładów :)
- Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy w bibliotece instytutu geologicznego, ujrzałem kilka polskich pozycji naukowych :]
- Pewnego wieczorem przechodząc obok boiska sportowego w Palo Alto natknąłem się na taki widok:
![]() |
| Co to za gra? Zorientowałem się po niecałej minucie :] |
| PS. Mój pierwszy raz :] |
...kobieta położyła lewarek w niewłaściwym miejscu. Było już za późno. Nim się zorientowałem, mały kawałeczek blachy zdążyła się już wygiąć :( Upss... Nie pomyślałem żeby samemu to sprawdzić. Chciałem pomóc, a wyszło nie najlepiej. Suma summarum, auto było bardzo stare. Taniej byłoby go zezłomować, niż naprawić. A koło było zużyte do granic możliwości. Stąd ta guma :P
![]() |
| Tak wygląda profesjonalny warsztat rowerowy :] |

- Kiedyś otrzymałem email z głównego biura głównego biura Cultural Care. Prosili abym wypełnił ankietę. Tak też zrobiłem i zaproponowałem, aby w na swojej stronie internetowej umieścili FAQ (ang. Frequently Asked Questions) – zbiory często zadawanych pytań i odpowiedzi na nie, mające na celu udzielenie danemu użytkownikowi serwisu internetowego pomocy bez konieczności angażowania do tego jakichkolwiek osób. (Wikipedia)
- Nie minęło kilka tygodni, a na stronie internetowej widzę taką aktualizację ->
Moją pierwszą samotną wędrówkę po okolicznych lasach, rozpocząłem od przeczytania takiego typu ostrzeżenia, które widzicie na załączonym obrazku. Pomyślałem sobie: "nie po to przejechałem 15 km, aby teraz zawracać". I wiecie co? Zawróciłem w połowie wędrówki. Byłem sam pośrodku pagórkowatego lasu. Gdzie dookoła nie było widać, ani słychać żywej duszy, prócz dziwnych odgłosów dochodzących z pobliskich zarośli :D Zdrowy rozsądek wziął górę.
EDIT: Z czasem takie ostrzeżenie przestało robić na mnie wrażenie. Choć zawsze przypomina o grożącym niebezpieczeństwie. Na pocieszenie dodam, że pumy unikają kontaktów z ludźmi. Ale notuje się do kilku przypadków zaatakowania człowieka rocznie.
EDIT: Z czasem takie ostrzeżenie przestało robić na mnie wrażenie. Choć zawsze przypomina o grożącym niebezpieczeństwie. Na pocieszenie dodam, że pumy unikają kontaktów z ludźmi. Ale notuje się do kilku przypadków zaatakowania człowieka rocznie.
- 31 październik - wybrałem się na wieczorną Mszę Świętą, aby pomodlić się oraz uniknąć szaleństwa związanego z pogańskim Halloween, o którym pisałem Tutaj. Prawie mi się to udało, gdyby nie kobieta, która w stroju wampirzycy poszła przyjąć Pana Jezusa do serca. Jakie było moje większe zdziwienie, gdy ksiądz udzielił jej Komunii Świętej. Ręce opadają! Po Mszy zwróciłem dyskretnie uwagę tej kobiecie. Ona w iście amerykańskim stylu z uśmiechem na twarzy dziękowała mi za to. Czyli nie przejęła się tym wcale.
- Środek lata, południe. Pcham wózek chodnikiem, a w wózku siedzi 3 letnia dziewczynka. Postanawiam przejść na druga stronę, aby iść w cieniu drzew. Po chwili zatrzymuje się policyjny radiowóz. Kierujący nim policjant, wskazując na zaparkowany nieopodal na chodniku samochód, pyta: "czy przeszedł Pan na druga stronę jezdni ponieważ auto blokowało chodnik?" Odpowiadam, że nie. Ale stwierdzam, iż faktycznie ten samochód blokuje przejście pieszym. Policjant odrzekł: "w takim razie dam temu kierowcy mandat". Jak na ironię w samochodzie ciągle siedziała kobieta. Ja totalnie zaskoczony poszedłem dalej.
- Odbieram dziecko ze szkoły. W samochodzie dostaje marchewkę, jako przekąskę przed kolacją. Po chwili 6 letni chłopczyk zaczyna płakać. Początkowo nie zwróciłem na to uwagi ponieważ myślałem, że tylko udaje. Czasami tak robi dla zabawy. Odwracam głowę i widzę, jak krew cieknie jemu po podbródku. Okazało się, że mleczaka zaczął się jemu kiwać :D Zatrzymuję auto na pobliskim parkingu i cierpliwie tłumaczę, że to jest normalne. Nie ma czego się obawiać itd. Kłopot w tym, że to był jego pierwszy mleczny ząb, który akurat w trakcie mojej zmiany zaczął się ruszać. Wszelkie próby wytłumaczenia tego co się stało, spaliły się na panewce. Chłopak zażądał natychmiastowej rozmowy z mamą. Nie było to możliwe ponieważ w tym czasie miała ważną konferencję telefoniczną w pracy. Pozostało mi zadzwonić do hosta, który ma trudności ze zrozumieniu mojego "angielskiego". Nie mogłem dogadać się z nim przez telefon. Na początku myślał, że mieliśmy wypadek itd. Dopiero zadziałało, jak przekazałem telefon dziecku, któremu wytłumaczył to, czego ja nie potrafiłem zrobić przez 7 minut :D Morał z tej historii? Nie zapomnij powiedzieć dziecku o mlecznych zębach!
poniedziałek, 20 marca 2017
Walk for Life (2017) - San Francisco
Bardzo się ucieszyłem kiedy na tablicy ogłoszeń kościoła w Menlo Park, przeczytałem o autokarowym wyjeździe na Marsz dla Życia do San Francisco. Jest to coroczna manifestacja ruchów pro-life opowiadająca się za życiem od poczęcia do naturalnej śmierci. Organizowana jest w okolicy 22 stycznia, kiedy to w 1973 roku Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał decyzję w sprawie Roe v. Wade, który ustanowił aborcję na życzenie prawem ziemi, co oznacza, że każdy stan w USA może samodzielnie regulować tę zasadę.
Jako osoba pro-life nie mogło mnie tam zabraknąć, ale pomimo soboty mogłem być tylko przez godzinę - musiałem wrócić, aby zająć się dziećmi :] W trakcie przedmarszowych wystąpień, usłyszeliśmy ze sceny, że prezydent Donald Trump drugiego dnia swojej kadencji przywrócił dekret „Mexico city policy”, czyli “zasadę globalnego knebla”. Zasada ta została po raz pierwszy wprowadzona w 1984 roku przez prezydenta Ronalda Reagana w Mexico City w czasie Międzynarodowej Konferencji Narodów Zjednoczonych w Sprawie Ludności i Rozwoju. Powoduje blokowanie finansowania przez USA wszelkich organizacji zajmujących się zdrowiem reprodukcyjnym i świadczących usługi doradcze w zakresie aborcji.
Oprócz tego wysłuchałem świadectwa Melissy Ohden. Kobiety która przeżyła własną aborcję. Na szczęście boskim zrządzeniem urodziła się zdrowa. Zachęcam do zapoznania się z jej historią.
Wystąpiła również Pam Tebow. Opowiedziała historię kiedy podczas misji katolickiej na Filipinach zachorowała na czerwonkę. A ponieważ była w ciąży lekarz zalecił jej wykonać aborcję. Odmówiła. Dziś jest mamą gwiazdy baseball Tim'a Tebow'a - zdobywcy Trofeum Heisman'a. W 2010 roku ona i jej syn pojawili się w reklamie Super Bowl promującej ruch „Pro-Life”.
Na stronie organizatora wyczytałem także, że był to jeden z najbardziej deszczowych miesięcy w historii Kalifornii: "Od czasu, gdy organizatorzy zaczęli przygotowywać Marsz o 7 rano, aż do jego zakończenia około 16:00, deszcz ustał. Znowu zaczął padać, gdy tylko Marsz się zakończył".
Czytając dalej możecie dowiedzieć się, że tuż za Marszem dla Życia, wyruszył Marsz Kobiet (Women’s March). Obydwa poszły tą samą trasą, w dół Market Street, aż do budynku promowego w San Francisco.
Współprzewodnicząca Marszu i współzałożycielka Eva Muntean powiedziała CalCatholic: „Chociaż podczas przygotowań spowodowało to wiele dodatkowej pracy, jak koordynacji z policją i organizatorami drugiego wydarzenia w celu zapobiegania konfliktom, teraz uważam, że było to opatrznościowe. Ponieważ w marszu kobiet dziesiątki tysięcy ludzi spacerowały po Market Street pod naszymi sztandarami „Aborcja rani kobiety”. Nie wszyscy byli fanatykami popierającymi aborcję i nawet do nich można było dotrzeć. Jesteśmy pozytywni, wiemy z przeszłych doświadczeń, że nasze przesłanie życia i miłości, nadziei i uzdrowienia dotrze do niektórych z tych kobiet. A nawet jeśli tylko do jednej, to ile warte jest to jedno życie, jedna dusza? Wszystko!"
Etykiety:
California,
San Francisco
niedziela, 19 marca 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)









