Pokazywanie postów oznaczonych etykietą San Francisco Bay Area. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą San Francisco Bay Area. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 stycznia 2017

Polski festiwal w San Jose

Był to mój drugi polski festiwal w Kalifornii, a czwarty od kiedy zamieszkuję w Stanach Zjednoczonych. Pogoda osiągnęła tego dnia maksimum roku, czyli 34 stopnie Celsiusza. Było upalnie, ale że "Złoty Stan" jest suchym stanem, więc dało radę przeżyć :P

Zaraz po przyjeździe udaliśmy się ze znajomymi do kościoła na Mszę Świętą. Różnica pomiędzy Kościołem Amerykańskim, a Polskim jest dla mnie zauważalna. Wydaje mi się, że w Polsce większą wagę przykłada się do zachowania Sacrum, aniżeli tutaj. Temat na dłuższy wywód, dlatego go pominę :P

Festiwal, jak na moje oko podobny do tego, który odbył się tuż przed wakacjami w Belmont. Podobna atmosfera, jedzenie, te same zespoły, troszkę więcej sklepów i atrakcji dla dzieci, ale ogólnie nic nowego. Zabrakło tylko schabowego :D

Nie przyłożyłem się, kiedy kręciłem wideo potrzebne do stworzenia tego postu. Jestem zmęczony prowadzeniem bloga. W Teksasie poświęcałem na niego mnóstwo wolnego czasu. Ale możecie spać spokojnie. Po powrocie do Polski zacznę uzupełniać przygody, których jeszcze nie publikowałem :] 

Swoją drogą kiedy zabieram się za montaż, to "nie odwalam lipy", jak mawia Hardkorowy Koksu. Staram się wyciskać, jak najwięcej z posiadanego przeze mnie materiału wideo :D Mam nadzieje, że pomimo jego długości (ponad 6 minut), obejrzycie choć połowę ;]




sobota, 13 sierpnia 2016

Filoli: zajrzeć do posiadłości Carringtonów

Wspólnie z Izą pojechaliśmy na wycieczkę do "FILOLI". W przewodniku to miejsce ma rangę "must see". Czyli nie mogło nas tam zabraknąć :P Rezydencja posiada bardzo duży ogród i położona jest w uroczym miejscu, otoczonym zielonymi wzgórzami. Na początku nasze kroki skierowaliśmy do głównego budynku. Dla zwiedzających udostępniono tylko pierwsze piętro, czyli tłumacząc z amerykańskiego - parter. Górę zajmowały biura i pomieszczenia gospodarcze. A największe wrażenie zrobił na mnie wystrój gabinetu oraz jadalni, gdzie pomieszczenia wykończono szlachetnym drewnem, i przyozdobiono pięknymi meblami. W takim otoczeniu nie wiele potrzeba, aby wyobrazić sobie luksusowe życie, elit minionych wieków. 

Następnie skorzystaliśmy z opcji zwiedzania ogrodu z panią przewodnik. Godzinny spacer z mnóstwem informacji, których nie sposób sobie przypomnieć. Dlatego szukając informacji o tym miejscu, znalazłem ciekawy wpis, który uzupełni moją wypowiedź o pewną ciekawostkę:


"Lata '80-te w telewizji praktycznie na całym świecie należały do serialu, którego początkowo nikt nie traktował na poważnie. Przez pierwszy rok nie wiadomo było nawet czy "Dynastia" przetrwa, czy sprosta oczekiwaniom widzów, a przede wszystkim czy ich nie znudzi już na samym początku. "Dynastia" miała pokazać problemy, z jakimi zmagają się ci najbogatsi. Przez 9 lat przepych lał się z ekranów, a jednym z jego symboli była posiadłość głównego bohatera: Blake'a Carringtona.

Niewiele osób wie, że posiadłość, która była filmowym domem jego rodziny, nigdy nie znalazła się na planie serialu. Widziane między poszczególnymi scenami przebitki były jedynie filmowane bez udziału aktorów. Dopiero w roku 2006, kiedy telewizja CBS nakręciła spotkanie aktorów po latach, po raz pierwszy wynajęto w tym celu dom, słynny choćby z czołówki serialu: posiadłość Filoli.

Posiadłość zajmuje 265 hektarów w Woodside (Kalifornia), 40 kilometrów od San Francisco. Obecnie, Filoli należy do amerykańskiej National Trust i otwarta jest dla zwiedzających.

Filoli została zbudowana między 1915 a 1917 rokiem dla Williama Bowers Bourna II, właściciela jednej z najrężniejszych najbogatszych kopalni złota w Kaliforni "Spring Valley Water Company", która także dostarczała wodę do San Francisco. Posiadłość zaprojektował Willis Polk, który już wcześniej projektował domy dla Bourn'a.  Do 1922 roku ukończone zostały otaczające dom ogrody, które funkcjonują do dziś.

Filoli służyła rodzinie Bourna do roku 1936, a nazwa jej nazwa została wyłoniona z pierwszych liter credo Bourna: "FIght fo a just cause, LOve your fellow man, LIve a good life". Po śmierci Bournów w 1936 roku posiadłość została sprzedana i przeszła w prwatne ręce rodziny Rothów, ale w 1975 roku właścicielka Filoli przepisała posiadłość państwu i wtedy opiekę zaczęła sprawować nad nią National Trust.

Filoli służyła za tło wielu hollywoodzkich produkcji. Najbardziej rozpoznawalna stała się dzięki "Dynastii", ale pojawiła się też m.in.: w "Heaven Can Wait" Warrena Beatty'ego i licznych telewizyjnych produkcjach dokumentalnych."
autor: Filip Cuprych


Ponieważ rezydencję zamykają już o 15:30, a my nie chcieliśmy jeszcze kończyć dnia, udaliśmy się do pobliskiego parku, z którego rozciągał się taki widok na Zatokę San Francisco.


Edgewood Park & Natural Preserve

poniedziałek, 18 lipca 2016

Rowerem po okolicznych szczytach

Po tygodniowych wakacjach rodzina w końcu wróciła do domu. Mogłem pojechać nawet z nimi, ale wolałem spożytkować czas będąc tutaj na miejscu, niż na farmie w Tennessee. Odbyłem weekendową wycieczkę do Sequoia National Park, dwa razy odwiedziłem DMV, aby przyspieszyć wydanie kalifornijskiego prawa jazdy, byłem na domówce i po raz drugi zjeździłem San Francisco na rowerze. Oprócz tego zobaczyłem: Alcatraz, Levis Stadium, Winchester Mystery House. I przez cały ten extra wolny czas, mogłem się porządnie wyspać. Zgadza się, nie wykorzystałem jeszcze ani jednego dnia urlopu, jaki mi przysługuje :]

Ale jakie było moje zdziwienie kiedy okazało się, że w poniedziałek zamiast wrócić do pracy, otrzymałem kolejny dzień wolny. Dzień wolny w poniedziałek, hmm..? Musiałem sobie jakoś poradzić :D A że pogoda w Kalifornii gwarantowana: słońce, praktycznie bezchmurne niebo i temperatura w sam raz (mowa o Krzemowej Dolinie), i nie mając zbyt wielu opcji, i możliwości, zdecydowałem się na standardowe rozwiązanie - wycieczka rowerowa po "najbliższej" okolicy :P

W planie miałem tylko Coyote Hills Park, który wcześniej mijałem podczas innej przejażdżki rowerowej. Jest to miejsce z pięknym widokiem na Zatokę San Francisco, o czym będziecie mogli przekonać się oglądając zdjęcia, które zamieściłem poniżej. O filmie też pamiętałem :]




Jedyna atrakcja z siedziby FB
Spojrzenie na Zatokę San Francisco
Po drugiej stronie Zatoki, po prawej Coyote Hills Park
Nie mam pojęcia co tutaj będzie :P
W każdym razie tak to wygląda z góry :]
Z tego miejsca w linii prostej do domu mam około 12,5 km
Takie widoki z Coyote Hills :D

Kończąc robić ostatnie zdjęcia z Coyote Hills, spojrzałem na najwyższy szczyt oddalony o 27 km ode mnie. To wystarczyło, aby zdecydować się na jego zdobycie. Na wejście, zejście i powrót do domu miałem nieco ponad 4h. Wieczorem czekały mnie zajęcia w szkole, na które i tak się spóźniłem :D Ale czego się nie robi dla przygody? W sumie nawet nie miało znaczenia, że byłem bez pieniędzy, jedzenia i miałem tylko 0,5l wody. Przygoda, wyzwanie i podróż w nieznane. To lubię!


Mission Peak Summit - największe wyzwanie tego dnia. 
Czas zdobyć kolejny szczyt :P
I powolutku, wytrwale pod górę z takim krajobrazem :)
Do pokonania tylko 650 m w pionie, a ja pcham się tam z rowerem :D
Ale dla takich widoków warto, prawda?
Coraz bliżej szczytu, coraz bliżej szczytu...
Mission Peak Summit - 767 m n.p.m.
Mapka podglądowa

Na samym końcu chciałbym się pochwalić tym, że mój blog oraz blog Karoliny, wygrał w konkursie na "Najlepszy Blog Au Pair Miesiąca (edycja Maj/Czerwiec 2016)". Jest mi z tego powodu bardzo miło. Ta wiadomość była dla mnie sporym zaskoczeniem, a świat od razu stał się piękniejszy. Cieszę się, że moja twórczość została doceniona. Jestem dumny z tego wyróżnienia, +50 do motywacji :]

Dziękuję!

Levi's Stadium

Pierwszy raz zobaczyłem Levi's Stadium 30 ‎sierpnia ‎2013 roku. Było to wtedy, kiedy do Kalifornii przyleciałem wraz z grupą znajomych po skończonej pracy na letnim obozie dla dzieci w Pensylwanii. Akurat pierwszych kilka dni spędziłem u znajomego, którego poznałem jeszcze w Polsce. Wziął mnie on na przejażdżkę po Krzemowej Dolinie. W ten sposób z oddali zobaczyłem stadion, który był już w zaawansowanej fazie budowy. Jako wielki fan dużych konstrukcji musiałem się tam zatrzymać i zrobić kilka zdjęć. Oto one :]




Mijają 3 lata i moje drogi ponownie prowadzą do Levi's Stadium w Santa Clara w Kalifornii. Obiekt ukończono w lipcu 2013 roku. Mieści 68 983 widzów w tym 9000 miejsc biznesowych. Kosztował jedyne 1,27 mld $. Dlatego jest jednym z najdroższych stadionów wybudowanych w USA. Na uwagę zasługuje fakt, iż otrzymał zielony certyfikat LEED. Na jego dachu rosną nawet warzywa i owoce.

Oprócz tego wywołuje również negatywne emocje i niekoniecznie te związane z samym wyglądem. Chodzi o bezpieczeństwo ruchu lotniczego. Stadion po prostu oślepia pilotów lądujących na pobliskim Mineta International Airport. O sprawie możecie poczytać tutaj. A teraz zapraszam na kilka zdjęć i dwa filmiki. Pierwszy pokaże muzeum klubowe, drugi zaś stadion.








piątek, 1 lipca 2016

Google

Pewnego razu odwiedziłem siedzibę Google w Mountain View. Gigant informatyczny posiada spory kompleks budynków, które rozlokowane są na bardzo dużym obszarze. W filmie pokaże Wam tylko niewielki skrawek.

Każdy turysta pstryka sobie zdjęcia na tle kolorowego napisu "Google" oraz z Androidem. Jeśli chcecie zobaczyć coś więcej, koniecznie musicie znać kogoś kto tam pracuje. Taka osoba może zabrać swoich gości (na własną odpowiedzialność) do Google Visitor Center, a nawet pokazać miejsce pracy od środka :P

Miałem to szczęście, że znajomy, znajomej pracuje w Google. Tak więc udało mi się zajrzeć do wnętrza jednego z budynków. Jak zapewne wiecie, Google jest jednym z najlepszych pracodawców na świecie. Każdy informatyk chce tam pracować. Pracownikom przysługuje darmowe jedzenie z licznymi udogodnieniami, o których przeczytacie tutaj. Minusy również się znajdą haha :D


sobota, 11 czerwca 2016

Polish Heritage Festival in Belmont, CA

Przypadek sprawił, że zobaczyłem na Facebook'u wydarzenie zapraszające na polski festiwal do Belmont. Świadomość, że zastanę tam polskie jedzenie rozpaliła moją wyobraźnie. I nie zawiodłem się. Spośród licznych polskich dań skusiłem się na pierogi z serem oraz kremówkę. Smakowało dobrze, ale bez rewelacji. Przecież wiadomo, że moja mama robi najlepsze pierogi na świecie! A na kremówkach najzwyczajniej się nie znam :P

Znam się za to na polskich festiwalach. Ten był moim trzecim na ziemi Amerykańskiej. Co mogę o nim powiedzieć? Festiwal trwał tylko jeden dzień, a na dodatek kończył się bardzo wcześnie o godzinie 18:00! Atmosfera była iście piknikowa, a nie festiwalowa. To jest tak, jakby na stadion przyszli sami "Janusze". Było tak mało chętnych osób do zabawy pod sceną, że szkoda o tym mówić. Albo ludzie za mało wypili, albo piosenki były niewłaściwie dopasowane? Sam nie wiem? :D

Aby nie było, że tylko narzekam, to powiem coś o plusach. Jak na drugi festiwal, organizacja stała na wysokim poziomie. Nie brakowało polskich przysmaków, choć na schabowego czasami trzeba było poczekać :P Zresztą, co ja będę Wam mówił? Zobaczcie sami :]


czwartek, 2 czerwca 2016

Yellowstone Supereruption

55 x 80 km tyle mierzy kaldera w Yellowstone. Czyli wielkie zagłębienie w ziemi wskutek gwałtownego wybuchu wulkanu lub zapadnięciu się stropu komory magmowej. Jednym słowem - SUPERWULKAN! Czy możesz wyobrazić sobie co się stanie, kiedy taki olbrzym wybuchnie po raz kolejny? W przeszłości zdarzało się to już trzy razy. A ciągle pod powierzchnią Yellowstone w ruchu pozostaje magma :]

Dlaczego o tym mówię? Ponieważ mieszkam blisko centrum geologicznego, które pewnego razu odwiedziłem z ciekawości. Znalazłem tam ogłoszenie o bezpłatnym wykładzie na ten właśnie temat. Interesują mnie takie rzeczy, dlatego też nie mogło mnie tam zabraknąć. Film jaki zamieściłem poniżej to 25 minut z godzinnego wykładu. Z góry przepraszam za jakoś ponieważ nagrywałem bez statywu :P

PS. Polska w przeciwieństwie do Europy Zachodniej, nie mówiąc już o Ameryce Północnej może spać spokojnie :]




http://grafik.rp.pl/g4a/1040180,552924,9.jpg

wtorek, 3 maja 2016

Kalifornijskie początki

Równo 20 dni temu przyleciałem do nowej rodziny do Manlo Park. I na wstępie powiem, że jestem bardzo, ale to bardzo zadowolony. Stan o którym marzy większość au pair, o tej porze roku jest bardzo piękny i cały zielony. Rodzina, u której się znalazłem jest dla mnie naprawdę perfekcyjna :)

Powitanie
Na lotnisku przywitała mnie hostka z 5 latkiem. Ich pierwsza au pair została w domu z gorączkującą dziewczynką. Na wstępie otrzymałem plakat powitalny i wykonane własnoręcznie przez dzieci obrazki :] W domu przywitano mnie gorąco po raz drugi, a dodatkowo w pokoju czekały na mnie kolejne prezenty. Od hostów otrzymałem kartkę z życzeniami oraz super przewodnik po północnej Kalifornii wraz z książką, o okolicznych szlakach pieszych i rowerowych. Trafiony prezent. Tym bardziej, że znali moje zamiłowanie do wędrówek i dwóch kółek :) Od dziadków otrzymałem kartkę z bonu$em i kolejną kartkę od au pair. Następnie zasiedliśmy do wspólnej kolacji, do której dania odebraliśmy z restauracji wracając z lotniska. Zamówiono dla mnie mojej ulubione potrawy, o które wcześniej pytali. W ogóle po PM dostałem sporo emaili od nich. Wszystkie tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że trafiłem na wspaniała rodzinę! :)


Początek
Przez pierwsze 6 dni mieszkała jeszcze z nami pierwsza au pair rodziny. Dziewczyna była tak miła, że zwolniła dla mnie swój/mój pokój, który mieści się na parterze w przeciwieństwie do sypialni rodziny, które znajdują się na pierwszym piętrze. Dzięki temu mam dużo prywatności i mogę spokojnie pracować nad blogiem do późnych godzin nocnych. Oprócz tego: własna łazienka, osobne wejście do domu, pojemna szafa, biurko wyposażone w niezbędne artykuły biurowe. Przez rok dziewczyna uzbierała dla mnie masę ulotek z informacjami o: atrakcjach z mojej okolicy i nie tylko, transporcie miejskim, parkach, których jest sporo dookoła mnie, miejscach gdzie mogę uzyskać wymagane przez program kredyty itd. Raz w tygodniu mamy profesjonalną ekipę sprzątającą w domu, a od czasu do czasu również ogrodnika. Rodzina ma jeszcze piękny domek w górach. Jest on większy od tego, w którym mieszkamy na co dzień. Jest tak, jak sobie wymarzyłem :]



Obecność pierwszej au pair była dla mnie bardzo pomocna (oczywiście na hostkę również mogłem liczyć:) Pokazała mi rutynę dnia, powiedział jak funkcjonuje rodzina, dała wskazówki, jak radzić sobie z dziećmi. Zadawałem jej pytania, których pewnie nie zadałbym rodzinie. Taki mały research :P Kiedy przyszło nam ją żegnać, nie ukrywam, zrobiło mi się smutno. Dwa lata w Ameryce to bardzo długo. Sam jestem ciekaw, jak to będzie ze mną? Jak bardzo zmieniła się rodzina i jak ja sam się zmieniłem?

Pożegnanie rozpoczęliśmy uroczystą kolacją w wykwintnej austriackiej restauracji... Po powrocie do domu otrzymała prezenty, których część zrobiła na mnie ogromne wrażenie - foto-książka i M&M's, na których były jej zdjęcia z dziećmi :D "Trafiłeś na bardzo dobrą rodzinę i na pewno będziesz zadowolony" i zdanie, które mocno mnie zaskoczyło "cokolwiek by się działo nie pójdą z Tobą w rematch". Skąd ta pewność? Bo jeśli dobrze wykonujesz swoje obowiązki to rodzina potrafi to docenić. Nawet kosztem wyższej składki za ubezpieczenie samochodu po tym, jak otrzymałeś mandat za czerwone światło. Dla wyjaśnienia powiem, że przy poważniejszych wykroczeniach kierowcy otrzymują minusowe punkty. Im mnie punktów posiadasz, tym więcej płacisz za ubezpieczenie. PS. Mam nadzieję, że rodzina tego nie przeczyta ;)

W dniu powrotu au pair do rodzinnej Kolumbii, przyleciała na kilka dni babcia dzieci, aby pomóc rodzinie w opiece nad wnukami. Hości do końca nie mogli znaleźć odpowiedniego kandydata, dlatego też poprosili o pomoc. Z chwilą kupna biletów rodzina nie wiedziała jeszcze o moim istnieniu :P Takim sposobem pierwszy test bojowy na stanowisku au pair, odbyłem po prawie dwóch tygodniach od mojego przyjazdu.

Hości
Na każdym kroku hości pytali się czy czegoś mi nie potrzeba, co chciałbym aby kupili mi w sklepie? Dlatego moje zachcianki zapisuję na kartce :P Oni bardzo się starają, abym czuł się jak u siebie w domu. Z tego powodu chcieli mi również kupić nowy rower. Na szczęście mój znajomy, który mieszka w okolicy zaoferował, że pożyczy swój własny rower, z którego to już od kilku lat nie korzysta. Bardzo dziękuję! Rodzina obiecała wziąć go na warsztat i wymienić koła. Ja już zaplanowałem sobie wycieczkę rowerowa, w tą i z powrotem do San Francisco :]



A skoro o planowaniu mowa, to wstępnie porozumiałem się z rodziną co do mojego urlopu. I tak, 4 dni wolnego wezmę na Boże Narodzenie, które planuję spędzić wśród przyjaciół i mojej pierwszej host rodziny w Teksasie! Ostanie 10 dni urlopu planuję wykorzystać tuż przed travel month, dzięki czemu nie będę musiał wykupić dodatkowego ubezpieczenia na 13 miesiąc (100$).

BTW. Host rodzina kiedy dowiedziała się, że nie wykupiłem rozszerzonego ubezpieczenia zaoferowała, że wykupie je dla mnie: Extended (495$) i Sport Insurance (100$). Ja tylko co tydzień będę im zwracał 5$. Czyż nie wspominałem, że są cudowni?

Dzieci
Sposób w jaki wychowują dzieci jest wręcz wzorcowy! Dzieci bardzo rzadko kiedy oglądają telewizję. Większość czasu spędzają na zabawie w domu, albo w parku. Dodatkowe zajęcia nie są dla nich dużym obciążaniem. Rodzice zachowali odpowiednie proporcje. W Polsce nie jest to powszechne, ale Amerykanie często posyłają własne dzieci na zajęcia pozaszkolne. Moje dzieciaki raz w tygodniu chodzą na naukę pływania. Oprócz tego chłopak gra w T-ball (baseball dla najmłodszych), a jego młodsza siostra uczęszcza na lekcję muzyki i hiking class, którą uwielbiam :] 



Rodzice sporą wagę przywiązują do odżywiania. Większość produktów, jakie kupują jest pochodzenia naturalnego (organiczna). Dzieci tylko raz w tygodniu mogą spróbować czegoś bardzo słodkiego. Chyba, że mówimy o owocach. Wtedy to co innego :P Kilka razy w tygodniu zdarza się nam jeść w restauracjach. Dla mnie świetna okazja do poznania kuchni świata. Choć i tak po pierwszym roku mam już swoją ulubioną - kuchnię meksykańską :]

Przy tym wszystkim zapomniałem wspomnieć o jedne istotnej kwestii. Rodzice bardzo kochają swoje pociechy. Widać to gołym okiem (nie mylić z rozpieszczaniem, bo zazwyczaj nie jest to wyraz miłości tylko nieodpowiedzialności). Dzieci, jak na swój wiek są bardzo samodzielne i zorganizowane. Potrafią ubrać się samemu, umyć zęby oraz dojść do kompromisu, kiedy kłócą się o zabawkę. Dziewczynka również umie zmienić sobie pieluchę choć ma dopiero 3 latka. Hości szczególnie położyli nacisk na dobre wychowanie. I choć to jest wieloaspektowe pojęcie, to na każdej płaszczyźnie radzą sobie znakomicie. Mam tutaj bardzo dobrą szkołę, którą planuję wykorzystać za kilka lat, kiedy będę miał własne dzieci :D A najbardziej na początku zaskoczyło mnie to, że obydwoje wieczorami pomiędzy 19.30-20.00 śpią już smacznie w swoich łóżkach.

PS. Na plan tygodnia jest za wcześnie. Póki co staram się znaleźć, jakąś prawidłowość :P 

San Francisco i Krzemowa Dolina 
W promieniu 45 minut samochodem mam mnóstwo pięknych, ciekawych i wartych miejsc do zobaczenia. Planuję odwiedzić siedziby znanych firm z Krzemowej Doliny, jak również prestiżowy Uniwersytet Stanforda, na którym pracuje kilkudziesięciu noblistów z całego świata. Oprócz tego czekają na mnie liczne parki przyrody, gdzie z pewnością będę odbywał piesze wędrówki. Tutaj muszę wspomnieć o Sylwii, dzięki której poznałem Anię, z którą planujemy przejść nie jeden szlak :D Kolejnym sposobem na spożytkowanie day off'a jest wypad do pobliskiego San Francisco. Widoku z Golden Gate nigdy za wiele! To teraz zgadnijcie z jakiego miejsca będzie kolejna relacja? :]


California Texsas
klimat


cudowne lato, deszczowa zima,
mogą wystąpić trzęsienia ziemi,
rewelacyjne powietrze

piekielnie gorące lata, brak zimy,
mogą wystąpić gwałtowne burze/tornada,
24 Celsjusze w Boże Narodzenie :] Czemu nie?

przyroda


dużo parków krajobrazowych, góry, lasy,
bogata flora, Ocean Spokojny

płaska powierzchnia Ziemi, uboga flora
Zatoka Meksykańska


życie



bardzo drogie, niezwykła dbałość o ekologię,
nawet 1000$ za śmiecenie!


bardzo tanie, jeden z najlepszych stanów do rozpoczęcia życia, jako imigrant


architektura



ponieważ ziemia jest tutaj bardzo droga,
występuje zwarta zabudowa oraz stara się
efektywnie zagospodarować tkankę miejską

tutaj wszystko jest większe: drogi, auta, domy, ludzie, parkingi itd.


ludzie mili i bardzo liberalni, San Francisco
światową stolica homoseksualizmu,
w większości konserwatywnie, niezwykle uprzejmi, prawie na każdym ludzie się witają (szczególnie na osiedlach)
atrakcje rok to zdecydowanie za krótko
rok to idealny okres czasu, aby zobaczyć wszystko co oferuje nam Teksas :]

4 kółka kierowcy jeżdżą ostrożnie, ekstremalnie
wysokie mandaty, wzajemny szacunek dla
pieszych i rowerzystów
wolna amerykankę za kółkiem samochodu, drogi nie dla pieszych i rowerzystów, wszędzie wozi się samochodem, bardzo tanie paliwo
uwaga tabela zawiera subiektywne wrażenia

Okolica
Kiedy znajomy mnie odwiedzał, powiedział, że mieszkam w parku. Wcześniej nie zastanawiałem się nad tym, ale potwierdzam :D Moja okolica jest bardzo zielona i faktycznie wychodząc na ulice można się tak poczuć. Sami oceńcie :]


Podsumowanie
Czegoż chcieć więcej? Kalifornia super! Rodzina perfekcyjna! Z pewnością rok to zdecydowanie za krótko!