Sylwia zaproponowała, abyśmy pojechali na polski wieczór kolęd do Dallas. Tak więc 23 stycznia 2016 roku udaliśmy się do Notre Dame School sąsiadującej z polskim kościołem. Zjedliśmy pyszną wigilijną kolację, a następnie zobaczyliśmy bogaty program artystyczny: kolędy po polsku i po amerykańsku, przedstawienie "Gwiazdy Betlejemskiej Taniec" oraz "Procesję Trzech Króli". Również nie zabrakło przygrywania na instrumentach strunowych, jaki i śpiewu scholi.
Myślę, że każdy z obecnych tu na sali, od małego do dużego, był zadowolony ze wspólnego spotkania. Organizatorom, jak i artystom (tym dużym i tym małym :) chciałbym bardzo serdecznie podziękować za Wasz trud i zaangażowanie :]
PS. W końcu poznałem Basię, która prowadzi scholę dziecięcą w kościele. I którą bardzo chwalą rodzice :)
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcia na FB, nie wierzyłem własnym oczom. Wiedziałem tylko, że muszę tam być. Dlatego jeszcze przed Nowym Rokiem udałem się do Addison, aby podziwiać świąteczne drzewka w Vitruvian Park. To miejsce zyskało moje uznanie i mam nadzieję, że Wam również się spodoba=]
W Stanach zarówno w Halloween, jak i podczas Świąt Bożego Narodzenia, Amerykanie lubią przystrajać swoje posesje. W ramach wieczornego spaceru zrobiłem kilka zdjęć oraz nagrałem filmik z mojej okolicy. Do tego udokumentowałem wizytę Mikołaja, Sylwestra z CNBC oraz podtrzymywanie Serbskiej tradycji: "Przez cały dzień wigilijny przed domami odbywa się pieczenie jagnięcia lub świniaka w zależności od regionu. W miastach można czasami zobaczyć jak przed blokiem ustawione są specjalne rożna, na których opieka się główne bożonarodzeniowe danie." Jeśli przyjdzie mi porównywać polskie święta do amerykańskich, to pierwsze co przychodzi mi do głowy, to to że w Stanach prezenty są ważniejsze od jedzenia. Miejsca pod choinką zazwyczaj brakuje. Dzieci dostają tyle zabawek, że później jest ciężko pomieścić je razem w pokoju. Na szczęście w wietrzeniu magazynów pomagają wyprzedaże garażowe =] U nas w Polsce jest na odwrót. Pełny stół, jako pozycja obowiązkowa. Następnie prezenty, ale w zdecydowanie mniejszej ilości. W tym jesteśmy lata świetlne za Amerykanami :P
I na koniec dwie ciekawostki. Pogoda w Teksasie zmienną jest. Szczególnie zimą. W Wigilię mieliśmy 24 stopnie Celsjusza, aby dwa dni później temperatura spadła do 5 stopni. I jak się później okazało, nie to było najgorsze. Tego dnia w radosnej atmosferze świąt, w gronie przyjaciół spożywaliśmy uroczystą kolacje u Sylwii i Urosza. Niecałe 20 km dalej rozgrywał się dramat. Przeszła niespodziewanie trąba powietrzna. Zabiła 14 osób oraz pozbawiła dachu nad głową sporą ilość mieszkańców wschodniej części aglomeracji Dallas–Fort Worth. My nawet nic nie podejrzewaliśmy. U nas było cicho i spokojnie...
Kiedy Sylwia zaproponowała wyjazd na lodowe rzeźby, długo się nie zastanawiałem. I pomimo tego, że jest listopad pojechaliśmy zobaczyć bożonarodzeniową atrakcję. Na początku poszukaliśmy darmowego miejsca parkingowego w pobliskiej okolicy, a następnie kupiliśmy bilety z wejściem na konkretną godzinę. W kolejce do krainy lodu spędziliśmy około 20 min. Na wejściu otrzymaliśmy długie niebieskie płaszcze. Ale i tak trzeba było się ciepło ubrać. W środku panowała minusowa temperatura :D W każdym razie rzeźby lodowe, jak i atrium hotelowe zrobiły na mnie super wrażenie. Poniżej wrzuciłem sporą ilość zdjęć oraz filmik z tego niesamowitego miejsca, jakim jest Gaylord Texan Resort w Grapevine w Teksasie! Jeśli będziecie tutaj w okresie listopad - styczeń to koniecznie musicie tam zajrzeć!
8 listopada pierwszy raz w życiu do Stanów Zjednoczonych przyleciała moja mama. Pierwszych kilka dni spędziła u znajomych w Nowym Jorku, aby następnie pojawić się w Teksasie gdzie zaplanowałem jej cały pobyt.
Zacznę od odwiedzenia pobliskich atrakcji. "Pobliskie" w rozumieniu typowego Amerykanina oznaczają miejsca, gdzie można dojechać samochodem w przeciągu godziny :D Pierwsze kroki skierowaliśmy do Dallas Arboretum and Botanical Garden. Była połowa listopada kiedy to ogród zaczął zmieniać swój wystrój. Dyniowa wioska i pozostałe halloweenowe ozdoby zaczęły powoli znikać z parkowego krajobrazu, na rzecz dekoracji bożonarodzeniowych :]
Następnie przespacerowaliśmy się po centrum Dallas. Obowiązkowym punktem wycieczki było zobaczenie miejsca gdzie zastrzelono Kennedy'ego. Spotkaliśmy tam o ile dobrze pamiętam, jakiegoś profesora, który odkłamywał historię na temat tego zamachu. Zainteresowanym osobą (nie zagadywał nikogo) przedstawił najbardziej prawdopodobną wersję wydarzeń z feralnego 22 listopada 1963 roku, o której wspomina m.in. Mariusz Max Kolonko w swoim arcyciekawym materiale, o tym, co tak na prawdę wydarzyło się tamtego dnia na Dealey Plaza w Dallas.
Przy okazji nabyłem płytę z niepublikowanymi zdjęciami ŚP. Kennedy'ego, które zostały wykonane zaraz po stwierdzeniu jego zgonu wraz ze wszystkimi informacjami o tym, jak ten zamach przebiegał. Analogiczną sytuację mogę odnieść do Polski, gdzie ukrywa się prawdę o 10 kwietnia 2010 roku, a także o zamachach z 11 września 2001 roku. Niestety media utrwalają kłamliwą wersję tamtych wydarzeń. Dla przykładu i uwiarygodnienia moich słów na poniższym zdjęciu prezentuję niepodważalny dowód, który obala kłamstwo rządu USA, iż w Pentagon uderzył samolot.
A jakie jest Wasze zdanie?
Ostatnim punktem dnia było zobaczenie Stockyards Rodeo w Fort Worth. W tym miejscu zobaczyliśmy się również z Adą i Grześkiem, którzy bardzo mi zaimponowali i choć na krótko, to specjalnie pokonali 70 km w jedną stronę, aby poznać moją mamę. Super przyjaciele! Miło z Waszej strony. Doceniam i dziękuję :)
Oczywiście nie zabrakło również dnia, który w całości przeznaczyliśmy dla rodziny:
wyjście z bliźniakami na spacer (przy okazji pokazałem okolicę),
gotowanie pierogów, z pomocą mamie przyszła C,
miło spędzony czas z rodziną, bezcenny :]
Nowy telefon
Przyjeżdżając do Stanów Zjednoczonych nie zabierałem z sobą aparatu cyfrowego ponieważ uważam, że w obecnych czasach do robienia przyzwoitych zdjęć wystarczy dobry smartfon. Będąc jeszcze w Polsce rozpocząłem poszukiwania odpowiedniego sprzętu dla siebie. Pytanie brzmiało: który telefon robi bardzo dobre zdjęcia?
I tutaj niezwykle pomocny okazał się taki artykuł. Pod uwagę brałem:
Ostatecznie wybrałem Sony Z3 Compact ponieważ smartfon został bardzo dobrze przyjęty na rynku. Recenzenci chwalą ten telefon, a największe jego plusy to:
posiada stabilizację obrazu,
wysoka wydajność urządzenia,
wodoodporny i pyłoszczelny,
długi czas pracy na baterii,
bardzo dobry aparat,
mały ekran.
Telefon postanowiłem kupić w Polsce ze względu na 2 letnią gwarancję, której nie otrzymalibyśmy kupując go w Stanach. W tamtym czasie kupić nowego smartfona marki Sony byłoby bardzo ciężko. Japończycy praktycznie nie istnieli na rynku amerykańskim. I na zakończenie podzielę się z Wami smutną historią. W przeddzień przylotu mamy do Dallas, z mojej winy zniszczyłem totalnie Samsunga Galaxy S3. Niestety musiałem odkupić używany, za który zapłaciłem 80$. Jak pech, to pech :(