poniedziałek, 22 maja 2017

O czym nie pisałem na blogu?

  • 9 dni po przylocie do Kalifornii, uczestniczyłem w uroczystej kolacji z okazji żydowskiego święta Passover - wyjście Narodu Żydowskiego z ziemi egipskiej po 400 latach niewoli. Rodzina zaprosiła do domu około trzydziestu gości. Tak zacząłem poznawać kulturę Izraelitów, którzy są obecni w historii świata przez przeszło 4000 lat. Tutaj wklejam pewne zdanie, które znalazłem szukając informacji o Narodzie Żydowskim: 
"Żydzi nie są podobni do innych narodów, które dziś powstają, a jutro odchodzą, tworząc podziwu godne cywilizacje ograniczone w czasie i przestrzeni. Pamiętamy wielkie imperia Egipcjan, Asyryjczyków, Persów, Greków czy Rzymian: ich chwała była chwałą przemijającą." źródło

  • Pewnego razu gościłem w domu, w którym było sekretne miejsce. Takie, które czasami możecie zobaczyć na filmach. Miejsce gdzie w razie niebezpieczeństwa można schować się. Gdyby nie dzieci to nawet nie wiedziałbym, że takie tam się znajduje. Te które ja zobaczyłem było zagospodarowane, jako kącik zabaw o wymiarach 2m x 1,6m x 1,2m. Małe kwadratowe wejście znajdowało się za meblościanką. Nic, a nic, nie dostrzeglibyście gołym okiem :P 
  • 2 lata temu kupiłem czarną bluzę House w Outlet Park Szczecin. I dopiero w Stanach zainteresowałem się znaczkiem, który nie rzuca się w oczy. To co odkryłem bardzo mnie zaskoczyło i zaniepokoiło. Przez cały ten czas nosiłem satanistyczny symbol na wysokości serca. O wyjaśnienia zwróciłem się do działu sprzedaży firmy LPP, czyli właściciela marki House. Na zdjęciu poniżej umieszczam odpowiedź, jaką otrzymałem, a którą pozostawiam bez komentarza... Tym bardziej, że mój kolejny email, w którym proszę o rozwinięcie stwierdzenia "że wykorzystany motyw ma wiele znaczeń, także pozytywnych" został zignorowany! Do dziś autor nie wyjawił co konkretnie miał na myśli? :(
    PS. W taki sposób LPP straciło klienta (RESERVED, Tallinder, Cropp, House, MOHITO i SiNSAY)!!!

Znaczek zniszczyłem, a bluzę wyrzuciłem.

  • Trzylatce kazałem wybrać do zabawy jedną z dwóch lokomotyw serii "Tomek i Przyjaciele". Druga miała być dla kolegi, który tego dnia odwiedził ją w domu. Gdy nagle zaczęła płakać. Myślałem że to dlatego, że nie chciała podzielić się zabawką. Jakie było moje zdziwienie, kiedy jej płacz spowodowany był tym, iż koła lokomotywy wkręciły się jej we włosy. Potrzebne były nożyczki :D
Saucony TRIUMPH ISO
  • W trakcie spaceru po okolicy przypadkiem trafiłem na garage sale. Za 12$ kupiłem buty do biegania w bardzo dobrym stanie. Cena nowej pary zaczyna się w okolicy 100$. Jak dla mnie są super wygodne i świetnie się w nich biega. Lepsze, niż niejedna para markowych butów sportowych. Wiem co mówię. Amatorsko biegam od ponad 10 lat :)




  • W Menlo Park gdzie mieszkałem, znajduje się instytut, który 24h/dobę gromadzi dane, które pozwolą z dużym wyprzedzeniem przewidzieć nadchodzący wybuch wulkanu na obszarze całej Kalifornii. Oprócz tego USGS zajmuje się tematyką trzęsień ziemi. A co miesiąc odbywają się tam bardzo ciekawe, bezpłatne wykłady. Kilka razy skorzystałem z tej okazji i dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy. Polecam!

 PS. Kliknij TUTAJ, aby zobaczyć jeden z takich wykładów :)

  • Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy w bibliotece instytutu geologicznego, ujrzałem kilka polskich pozycji naukowych :]
  • Pewnego wieczorem przechodząc obok boiska sportowego w Palo Alto natknąłem się na taki widok:
Co to za gra? Zorientowałem się po niecałej minucie :]

PS. Mój pierwszy raz :]
Któregoś razu wracając ze spaceru pomogłem pewnej Rosjance (około 50 lat) wymienić koło w samochodzie. Powodem złapania gumy była zużyta opona. Ale nie to jest najważniejsze. Kobieta w momencie mojego przyjścia poprosiła mnie, abym podniósł samochód do góry. Ona do tego czasu kręciła lewarkiem i nic się nie działo. Przysiadłem i zacząłem kręcić w przeciwną stronę :D Eureka! Samochód powoli zaczął piąć się do góry, ale...

...kobieta położyła lewarek w niewłaściwym miejscu. Było już za późno. Nim się zorientowałem, mały kawałeczek blachy zdążyła się już wygiąć :( Upss... Nie pomyślałem żeby samemu to sprawdzić. Chciałem pomóc, a wyszło nie najlepiej. Suma summarum, auto było bardzo stare. Taniej byłoby go zezłomować, niż naprawić. A koło było zużyte do granic możliwości. Stąd ta guma :P

Tak wygląda profesjonalny warsztat rowerowy :]



  • Kiedyś otrzymałem email z głównego biura głównego biura Cultural Care. Prosili abym wypełnił ankietę. Tak też zrobiłem i zaproponowałem, aby w na swojej stronie internetowej umieścili FAQ (ang. Frequently Asked Questions) – zbiory często zadawanych pytań i odpowiedzi na nie, mające na celu udzielenie danemu użytkownikowi serwisu internetowego pomocy bez konieczności angażowania do tego jakichkolwiek osób. (Wikipedia)

  • Nie minęło kilka tygodni, a na stronie internetowej widzę taką aktualizację ->
Moją pierwszą samotną wędrówkę po okolicznych lasach, rozpocząłem od przeczytania takiego typu ostrzeżenia, które widzicie na załączonym obrazku. Pomyślałem sobie: "nie po to przejechałem 15 km, aby teraz zawracać". I wiecie co? Zawróciłem w połowie wędrówki. Byłem sam pośrodku pagórkowatego lasu. Gdzie dookoła nie było widać, ani słychać żywej duszy, prócz dziwnych odgłosów dochodzących z pobliskich zarośli :D Zdrowy rozsądek wziął górę.

EDIT: Z czasem takie ostrzeżenie przestało robić na mnie wrażenie. Choć zawsze przypomina o grożącym niebezpieczeństwie. Na pocieszenie dodam, że pumy unikają kontaktów z ludźmi. Ale notuje się do kilku przypadków zaatakowania człowieka rocznie.


  • 31 październik - wybrałem się na wieczorną Mszę Świętą, aby pomodlić się oraz uniknąć szaleństwa związanego z pogańskim Halloween, o którym pisałem Tutaj. Prawie mi się to udało, gdyby nie kobieta, która w stroju wampirzycy poszła przyjąć Pana Jezusa do serca. Jakie było moje większe zdziwienie, gdy ksiądz udzielił jej Komunii Świętej. Ręce opadają! Po Mszy zwróciłem dyskretnie uwagę tej kobiecie. Ona w iście amerykańskim stylu z uśmiechem na twarzy dziękowała mi za to. Czyli nie przejęła się tym wcale.
  • Środek lata, południe. Pcham wózek chodnikiem, a w wózku siedzi 3 letnia dziewczynka. Postanawiam przejść na druga stronę, aby iść w cieniu drzew. Po chwili zatrzymuje się policyjny radiowóz. Kierujący nim policjant, wskazując na zaparkowany nieopodal na chodniku samochód, pyta: "czy przeszedł Pan na druga stronę jezdni ponieważ auto blokowało chodnik?" Odpowiadam, że nie. Ale stwierdzam, iż faktycznie ten samochód blokuje przejście pieszym. Policjant odrzekł: "w takim razie dam temu kierowcy mandat". Jak na ironię w samochodzie ciągle siedziała kobieta. Ja totalnie zaskoczony poszedłem dalej.
  • Odbieram dziecko ze szkoły. W samochodzie dostaje marchewkę, jako przekąskę przed kolacją. Po chwili 6 letni chłopczyk zaczyna płakać. Początkowo nie zwróciłem na to uwagi ponieważ myślałem, że tylko udaje. Czasami tak robi dla zabawy. Odwracam głowę i widzę, jak krew cieknie jemu po podbródku. Okazało się, że mleczaka zaczął się jemu kiwać :D Zatrzymuję auto na pobliskim parkingu i cierpliwie tłumaczę, że to  jest normalne. Nie ma czego się obawiać itd. Kłopot w tym, że to był jego pierwszy mleczny ząb, który akurat w trakcie mojej zmiany zaczął się ruszać. Wszelkie próby wytłumaczenia tego co się stało, spaliły się na panewce. Chłopak zażądał natychmiastowej rozmowy z mamą. Nie było to możliwe ponieważ w tym czasie miała ważną konferencję telefoniczną w pracy. Pozostało mi zadzwonić do hosta, który ma trudności ze zrozumieniu mojego "angielskiego". Nie mogłem dogadać się z nim przez telefon. Na początku myślał, że mieliśmy wypadek itd. Dopiero zadziałało, jak przekazałem telefon dziecku, któremu wytłumaczył to, czego ja nie potrafiłem zrobić przez 7 minut :D Morał z tej historii? Nie zapomnij powiedzieć dziecku o mlecznych zębach!



niedziela, 19 marca 2017

Bay Area i Boże Narodzenie

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

Dzień VI - Death Valley

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

Dzień V - Bryce Canyon i Zion National Park

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

Dzień IV - Glen Canyon Dam, Horseshoe Bend, Navajo Bridge

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

Dzień IV - Monument Valley i Navajo National Monument

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

Dzień III - Hoover Dam i Grand Canyon

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

Dzień II - Los Angeles i Las Vegas

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

Dzień I - California State Route 1

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

Thanksgiving 2016

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

Texas - 44 godziny

Żegnając się z rodzinką z Teksasu obiecałem im, że jeszcze tu wrócę. I nie minęło pół roku i oto jestem. Co prawda na mniej niż 48h, ale jestem :) Decyzje o kupnie biletu podjąłem pod wpływem dwóch czynników. Po pierwsze pomysł wyszedł od Ani, która zachęciła mnie, abym przyleciał na polski festiwal. Co nie zmienia faktu, że głównym powodem jest odwiedzenie przyjaciół i rodziny. Po drugie tego samego dnia, jak o tym pomyślałem, otrzymałem email od hosta z Teksasu, w którym informuje mnie, że rodzinie bardzo brakuje mojej osoby oraz, że tęsknią. I jest to najlepszy przykład na to, że program au pair to nie tylko praca, ale również coś więcej. Chwilę później potwierdziłem z obecną rodziną, iż tego weekendu mogę wybrać się do Teksasu :)

Był to niezwykle intensywny weekend. Już pierwsze spotkanie z C na lotnisku mile mnie zaskoczyło. Nie spodziewałem się, że moje nogi będą chciały biec, aby jak najszybciej uściskać się z nią :) Zawsze lubiłem czytać o takich "rajdach" na lotnisku. Fajne uczucie. Cieszę się, że mogłem tego doświadczyć. 

Z racji, że przyleciałem bardzo późno, a miałem niewiele tylko ponad 43 godziny, wstałem wcześnie rano, aby jak najdłużej nacieszyć się tą wizytą. Poszliśmy na rodzinny spacer, gdzie byłem pod sporym wrażeniem, jak to bliźniaki podrosły i chodziły bez niczyjej pomocy. O dziwo poznały mnie i było mi z tego powodu bardzo miło. W końcu, jakby miały nie poznać osobę, którą przez rok czasu: karmiła, zmieniała pieluchy i dostarczała radości co nie miara :D Przy okazji zahaczyłem też po sąsiedzku o pewien dom, który został przystrojony na Halloween. Wspominałem o nim już na blogu <klik>.




Po południu pojechałem do Ady i Grześka. Gdzie Grzesiek zoranizował rogrzewkę z najlepszym, jak dla mnie, bo miodowym Jackiem Daniel'sem. Następnie mogliśmy szykować się na wieczorną imprezę urodzinową Sylwii. Jak w poprzednim roku jubilatka zażyczyła sobie przyjścia w kostiumach. Powiem tak. Kupując bilety nie myślałem o tym, że data zbiegnie się z jej urodzinami. Byłem miło zaskoczony. Impreza udana. Zresztą, jak zawsze. A pod koniec urodzin nic nie zapowiadało tego, że część uczestników postanowi ochłodzić się w pobliskim basenie :D


Następnego dnia pojechaliśmy do Dallas, gdzie odbywał się pierwszy polski festiwal, który organizowany był przez polską parafię. Miejsce położone niedaleko centrum miasta, ale również polskiego kościoła. Olbrzymia kolejka po jedzenie, możliwość zakupu polskich pamiątek, tłum ludzi... Ale mimo wszystko zabrakło mi takiego klimatu, jaki znam z Houston. Dodam jeszcze, że w trakcie trwania festiwalu przypadkiem uczestniczyłem w hiszpańskojęzycznej Mszy. A na sam koniec zapraszam Was na film :P

Las Vegas

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

niedziela, 19 lutego 2017

Pokazy lotnicze w San Francisco



Dzisiejszy wpis nie będzie obfitował w zdjęcia i nie dołączę do niego długiego filmu. Gdybym wiedział co mnie ominie, inaczej zaplanowałbym dzień, który rozpoczął się tak... 9 października pojechałem z Izą na polską Mszę do San Francisco. Gdzie następnie zjedliśmy pyszną prawdziwą polską kiełbaskę <yummy!> Potem przeszliśmy przez miasto, zahaczając o słynne wiktoriańskie domki tzw. Painted Ladies. Powinniście je kojarzyć z amerykańskich filmów. Pod spodem załączam stare zdjęcie. Dlaczego stare? Alamo Square w tym czasie przechodziło akurat renowację. Stamtąd najlepiej byłoby mi zrobić zdjęcie.

Painted Ladies

Na filmie z tego miejsca będziecie mogli usłyszeć przelatujące nieopodal samoloty. Ponieważ w tym czasie odbywał się w San Francisco Fleet Week, czyli Air Show. Dlatego jednym z punktów tego dnia było zobaczenie pokazu lotniczego popularnej grupy "Blue Engels". Powiem szczerze - w ogóle mnie się nie spodobali. Jest taki jeden wyraz, który doskonale to podsumuje - NUDA! 

Hm, większe wrażenie robi na mnie przelatujący A380, niż kilka odrzutowców lecących bardzo blisko siebie. Może dlatego, że myśliwce są bardzo małe... i tutaj jest dobry moment, aby zaprezentować Wam United Airlines - Jumbo Jet, który dał pokaz przed grupą "Niebieskich Aniołów". Wideo zapożyczone z YT. Żałuję, że przegapiłem taki wspaniały widok... ach!



Zanim przeszliśmy nad nabrzeża skąd był najlepszy widok na podniebne wyczyny, po drodze wstąpiliśmy do mojego ulubionego outletu - Marshalls. Iza musiała kupić prezenty przed powrotem do Polski :P Troszkę czasu nam tam zeszło... Następnie przeciskając się przez tłum trafiliśmy również na barwną paradę :)


Dzień kończyliśmy na Washington Square Park gdzie wspólnie z Izą, Jamesem oraz CiCi podziwialiśmy drogie samochody i wypiliśmy po Angry Orchard, czyli popularnym amerykańskim cydrze :P

niedziela, 15 stycznia 2017

Flight Request i bilet powrotny

100 dni przed końcem programu otrzymałem email, na który czekałem z niecierpliwością. Cultural Care poprosiło mnie o wypełnienie formularza dotyczącego lotu powrotnego do Polski. Tak więc moja 2 letnia przygoda powoli dobiega końca :)



Jak wygląda taki formularz?

Po zalogowaniu się na konto CC, wybrałem zakładkę "My Flights". Wyświetliła mi się taka podstrona:

Przy każdym logowaniu na konto, musiałem potwierdzić coś takiego.


Wypełniam formularz

1/13
2/13
3/13






































4/13
5/13
6/13

7/13

8/13
9/13
10/13
11A/13
11B/13






12/13

13/13

Linie lotnicze, którymi możemy podróżować.






















































Zanim jednak wypełniłem powyższy formularz, wysłałem kilka pytań do biura Cultural Care w Bostonie. Pytałem m.in. o wybór lotniska. Mieszkam w połowie drogi pomiędzy lotniskiem San Francisco (SFO) i San Jose (SJC). W formularzu mogłem wybrać tylko jedno lotnisko, które jest najbliżej mnie. Dostałem wolną rękę i zdecydowałem się na SFO, ponieważ jest większe, i oferuje większe możliwości.

Pytałem również o lotnisko docelowe. W Berlinie zaczynałem przygodę, ale z obawy przed zamachami, wybrałem Warszawę. Agencja zgodziła się. I dzięki temu lecę później do Szczecina. Przy okazji spełniam marzenie o takim właśnie powrocie :D

Dla przypomnienia wspomnę, że moi hości zgodzili się, abym wybrał tydzień wakacji według własnego uznania. Pierwszy tydzień wybrali oni. Zdecydowałem się wykorzystać mój tydzień, w ostatnim tygodniu pracy. Dzięki czemu wrócę do Polski na kilka dni przed Wielkanocą.

Z tego powodu muszę wspomnieć o "Specyficznej Dacie". Jest to opcja, w której za opłatą 50$, ustalamy wybraną przez siebie datę powrotu. Mówię o niej ponieważ według ustaleń, muszę pracować do środy. A w formularzu mogłem wybrać bilet lotniczy w okresie pon-czw (bez opłaty) lub pt-nd (weekend płatny dodatkowo 50$). Zapytałem agencję, czy jeśli wybiorę lot powrotny w okresie pon-czw, to czy mogliby mi kupić bilet lotniczy na środę wieczór lub czwartek, ale z pominięciem opłaty za "specyficzną datę"? Nie zgodzili się. Dlatego miałem do wyboru opcję "specyficznej daty", albo dopłacić również 50$ za weekendowy wylot. Wybierając specyficzną datę na weekend, płacimy łącznie 100$. Jest to suma opłaty za wylot w trakcie weekendu ($50) + specyficzna data ($50). Dlatego po przeanalizowaniu swojej sytuacji, postanowiłem zapłacić tylko za weekendowy wylot (pt-nd).




Bilet powrotny

Według informacji, jakie dostałem po wypełnieniu formularzu, bilet miałem otrzymać na 4-6 tygodni przed końcem programu. Na moje szczęście, otrzymałem je dzień później. Liczyłem, że uda mi się wylecieć w piątek, a otrzymałem bilet powrotny na niedzielę. Najprawdopodobniej CC wybrało dla mnie najtańszą ofertę, jaką przedstawiły im linie lotnicze. Ale suma sumarom, mam ogromne szczęście. Dostałem świetny bilet. A o to szczegóły :P


Wylatuję w niedzielę późnym popołudniem. To oznacza, że zdążę na poranną Mszę Świętą, wrócić do domu i spokojnie się wyszykować. Drugą rzeczą jest to, że najprawdopodobniej na 24h przed odlotem będę sam w domu. To daje mi dużo czasu, aby spokojnie się spakować, wyprać ubrania, zrobić kanapki, posprzątać i przede wszystkim zrelaksować się :D 

Co zaś tyczy się podróży. Lecę bezpośrednio do Europy. Dzięki temu nie muszę płacić $25 za bagaż rejestrowany, jak jest to w wypadku krajowych lotów w Stanach Zjednoczonych. Poza tym lecę  na Heathrow gdzie mam 3 godziny na przesiadkę . Jest to spory zapas czasu. Tym bardziej, że nigdy nie byłem na tym lotnisku. Tak więc nie muszę się spieszyć :) Samolot zazwyczaj przylatuje o czasie - sprawdziłem. A następnie w Warszawie mam ponad 2h na przesiadkę do Szczecina, mojego rodzinnego miasta. I tak właśnie chciałem wracać do Polski. Po 2 latach programu spełnię swoje marzenie, którego wymyśliłem sobie jeszcze przed wyjazdem z Ojczyzny. Tak samo jak to, aby przelecieć się Jumbo Jetem! :P


Bilet lotniczy do Szczecina kupiłem przez Expedię. Bardzo tanio. Choć jeszcze kilka lat temu bilety na tej relacji zaczynały się od 400 zł (0_O) A jak widać powyżej, pierwszy bagaż rejestrowany miałem w cenie. Ale to nie okazało się być prawdą. Dzwoniąc na infolinię LOT'u w trakcie rozmowy, przypadkowo wyszło to na jaw. Dlatego zadzwoniłem do Expedia. Przeprosili i obiecali, że wyślą kartę podarunkową ważną przez jeden rok. Nie powiedzieli na jaką kwotę. Ale zatarli złe wrażenie - miło :)

Edit: Otrzymałem 50$ do wydania na hotele. Upominek ważny przez rok.


Całe zamieszanie z moim biletem wzięło się stąd, iż Expedia (tak przypuszczam) myślała, że bilet za 113,35 zł ($ 27,31) zawiera również bagaż. Ale jest tak wypadku droższego biletu w taryfie Lot Economy Saver.

Mój profil w zakładce My Flight - aktualnie.
Od momentu 100 dni do końca programu, za każdym razem w trakcie logowania na stronie CC, widzę coś takiego.

niedziela, 8 stycznia 2017

Dr. Martin Luther King Jr. - Memphis, Tennessee

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Proszę o wyrozumiałość.

Graceland - Elvis Presley

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Zbyt duży materiał, abym zmontował coś na wysokim poziomie, przy małej ilości wolnego czasu. Proszę o wyrozumiałość.

Tahoe Lake

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski. Zbyt duży materiał, abym zmontował coś na wysokim poziomie, przy małej ilości wolnego czasu. Proszę o wyrozumiałość.

Peninsula Nature Hikes

Post zostanie ukończony po powrocie do Polski.

czwartek, 5 stycznia 2017

Polski festiwal w San Jose

Był to mój drugi polski festiwal w Kalifornii, a czwarty od kiedy zamieszkuję w Stanach Zjednoczonych. Pogoda osiągnęła tego dnia maksimum roku, czyli 34 stopnie Celsiusza. Było upalnie, ale że "Złoty Stan" jest suchym stanem, więc dało radę przeżyć :P

Zaraz po przyjeździe udaliśmy się ze znajomymi do kościoła na Mszę Świętą. Różnica pomiędzy Kościołem Amerykańskim, a Polskim jest dla mnie zauważalna. Wydaje mi się, że w Polsce większą wagę przykłada się do zachowania Sacrum, aniżeli tutaj. Temat na dłuższy wywód, dlatego go pominę :P

Festiwal, jak na moje oko podobny do tego, który odbył się tuż przed wakacjami w Belmont. Podobna atmosfera, jedzenie, te same zespoły, troszkę więcej sklepów i atrakcji dla dzieci, ale ogólnie nic nowego. Zabrakło tylko schabowego :D

Nie przyłożyłem się, kiedy kręciłem wideo potrzebne do stworzenia tego postu. Jestem zmęczony prowadzeniem bloga. W Teksasie poświęcałem na niego mnóstwo wolnego czasu. Ale możecie spać spokojnie. Po powrocie do Polski zacznę uzupełniać przygody, których jeszcze nie publikowałem :] 

Swoją drogą kiedy zabieram się za montaż, to "nie odwalam lipy", jak mawia Hardkorowy Koksu. Staram się wyciskać, jak najwięcej z posiadanego przeze mnie materiału wideo :D Mam nadzieje, że pomimo jego długości (ponad 6 minut), obejrzycie choć połowę ;]