niedziela, 26 kwietnia 2015

Niedzielna Msza

Presbyterian Church

Podczas mojej pierwszej niedzieli wybrałem się z rodziną do kościoła prezbiteriańskiego. Uroczystość trwała około 1,5h gdzie pierwszą godzinę poświęca się w dużej mierze na modlitwę poprzez śpiewy. Ostatnie 30 min. przeznaczone są na kazanie. Ludzie uważnie słuchają, a pastor co jakiś czas opowiada śmieszną anegdotkę i całe zgromadzenie zaczyna się śmiać. W tym samym czasie dzieci przebywają w innym pomieszczeniu i odbywają lekcję religii.


Kościół miał wszystko. Sporo różnych sal, kończąc na klimatyzacji i toalecie


Kościół Katolicki

Dziś przyjechała po mnie znajoma rodziny, z którą pojechaliśmy do pobliskiego kościoła na Mszę Św. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to to, że tuż obok wejścia można było kupić los gdzie główną nagrodą był nowiutki Ford Mustang. Druga nagroda w loterii wynosiła 500$ do wydania w centrum handlowym. Trzecia nagroda to 250$ do wydania w sklepie. Prawdopodobieństwo wygranej większe niż w Totolotku :) Cały dochód przeznaczony jest na Kościół. Nie wiem jak to działa, ale jest ciekawie. Oprócz tego można było zapisać się do chóru (40+), czy wspomóc skautów i kupić u nich zniżki do okolicznych sklepów. 



Na kilka minut przed Mszą ksiądz wita się z wiernymi, a w trakcie uroczystego wejścia procesji do kościoła zbija piątki z dzieciakami. Spodobało mi się również kilka innych rzeczy np: wierni podchodzą do komunii w wyznaczonej kolejności, czyli ławka za ławką przy prawie 100% frekwencji. Oczywiście jest chór, który daje piękną oprawę muzyczną.



Oprócz tego można zobaczyć porządkowych, którzy m.in. wskazują wolne miejsca w ławkach, zabierają tacę po ostatnim wiernym (taca przechodzi z rąk do rąk) i wyznaczają kolejność do komunii św. Natomiast po Mszy ksiądz idzie pożegnać się z wiernymi. Dodam jeszcze, że kazanie trwało 15 min i co jakiś czas kościół wypełniał się śmiechem. Czyli ksiądz nie przynudzał :D



Podsumowując jednym zdaniem. Wierni dbają tutaj o swój Kościół!

sobota, 25 kwietnia 2015

W drodze do szkoły

Codziennie wstaję 6:15, 15 min później zabieram C do salonu gdzie pomagam jej się ubrać, a przede wszystkim dobudzić. Trwa to zazwyczaj około 20 min. W między czasie nakarmię koty, wstawię wodę na herbatę i przygotuje śniadanie. Z każdym dniem nabieram większej wprawy w czesaniu je długich włosów. Przed wyjściem do szkoły muszę pamiętać aby jeszcze wyszczotkowała zęby i ruszamy w drogę. Przed nami 10 min wolnym spacerkiem w takiej scenerii:

The end
W porannych i popołudniowych godzinach w okolicy szkół można dostrzec pulsujący sygnał świetlny inf. o ograniczeniu prędkości. W przeciwnym wypadku grozi wysoki mandat. Na jednym zdjęć jest widoczny znak stopu z przyczepioną tabliczką ALL WAY - pierwszeństwo przejazdu ma samochód, który pierwszy dojedzie do skrzyżowania.

PS. Siłownia musi poczekać. Host powiedział, że wykupimy wejście na siłownie w ostatnich 2 dniach miesiąca. Wtedy menadżerowie schodzą z ceny opłaty wpisowej. Czyli zamiast np: 100$ wpisowego (30$/mies.) lub 170$ (20$/mies.) zapłaciłbym około połowy tej sumy :) Jak dodał, tutaj samochodów i siłowni jest pod dostatkiem: idziesz do salonu i widzisz auto za 80 000$, ale mówisz, że kupisz je za 55 000$. I bez większego trudu dostaniesz taką zniżkę.

Po drugie wrócił wczoraj w nocy z podróży służbowej z San Francisco i w prezencie wręczył mi kilka gadżetów: słuchawki, mała latarkę, koszulkę i czapkę z Alcatraz. Żeby było miło dowiedziałem się, że Sylwia (czyta mojego bloga) leci do San Francisco w roli au pair. Więc fajnie byłoby się tam z nią spotkać w wakacje :D 

czwartek, 23 kwietnia 2015

LA Fitness

Dzisiaj zmontowałem swój pierwszy filmik będąc tutaj w Stanach. Pokaże Wam siłownie, do której prawdopodobnie się zapiszę. Choć początkowo planowałem dodać tylko zdjęcia. Myślę, że film będzie ciekawszy i pokaże więcej. Tak więc zapraszam i czekam na Wasze komentarze ;-]  



Jak wiadomo dobry trening to nie wszystko. Pozostaje jeszcze odpowiednia dieta. I tutaj polecam vlog Madzi Kozaczkiewicz. Muszę ją pochwalić za kawał dobrej roboty :)


PS. Dziś najadłem się odrobinki strachu. Otóż zaraz po wstaniu otworzyłem okno, ale zapomniałem sprawdzić, czy dobrze zamknąłem drzwi. Szykuję C do szkoły, a moment nieuwagi wykorzystały dwa domowe koty. Wystarczyło, że popchnęły lekko drzwi, które bez trudu się otworzyły. I czym prędzej czmychnęły na dwór. Na szczęście nie uciekły zbyt daleko i zdążyliśmy je złapać. Całe szczęście :] 

Sprawcy całego zamieszania

środa, 22 kwietnia 2015

Co Was zaskoczy w USA?

1. Architektura
Układ ulic jest prosty. Zabudowa zwarta.

W Nowym Jorku ulicom nadaje się kolejne nr - nie znając języka odnajdziemy się bez trudu.

W USA ponad 95% domów buduje się w technologii szkieletu drewnianego.

Pierwszym piętrem w USA jest parter budynku.

W sieci jest inne napięcie i inaczej wyglądają gniazdka.


2. Auta i komunikacja
Samochody są większe niż w Europie i wszystkie mają automatyczne skrzynie biegów.
    
W zależności od stanu, niektóre samochody nie mają przednich tablic rejestracyjnych.
    
Policja nie może Was zatrzymać do kontroli jeśli prowadzicie przepisowo.
W samochodzie alkohol przewozimy tylko w bagażniku! Wszystkie % muszą być zamknięte!

Dominuje transport indywidualny. Bez samochodu bardzo ciężko tutaj żyć.

Sygnalizacja świetlna jest umiejscowiona za skrzyżowaniem. O rondach zapomnijcie.

Na autostradzie obowiązuje zazwyczaj 65 mph - 105 km/h, rzadziej 75 mph - 120 km/h, jeszcze rzadziej 80 mph - 129 km/h
    
Sprzedawane paliwo ma zdecydowanie mniej oktanów od tego sprzedawanego w Polsce.

Nie zdziwcie się widokiem, jeśli ktoś zapomniał wyłączyć kierunkowskazu (Texas).

Kierowcy nie wiedzą, że lewy pas służy do szybszej jazdy!



3. WC
Toalety ogólnodostępne nie zapewniają wystarczającej prywatności. Brak komfortu gwarantowany :|

Woda w toalecie stoi bardzo wysoko. Można zmoczyć sobie jajka :D

Po naciśnięciu spłuczki woda jest zasysana i dopiero po tym uzupełnia się na nowo.


















4. Kultura

Amerykanie:

  • Bardzo pogodni i uprzejmi. Teksas jest mistrzowski pod tym względem. :D
  • Kochają swój kraj. Duże przywiązanie do patriotyzmu. W Polsce to faszyzm!
  • Nie potrafią robić zdjęć. Nie przyjdzie im do głowy, ze prosząc ich o zdjęcie, potrzebujecie również tła do niego!
  • Napiwek to konieczność. W niektórych miastach wliczony do rachunku, np. San Diego.
  • Daty: Najpierw piszemy miesiąc, następnie dzień np. 05.02.2015 r. -> 2 maja 2015 r.
  • Amerykanie nie pytają o: wiek, wagę, ile zarabiasz pieniędzy. Nie chcą być posądzeni o dyskryminację...


5. Zakupy

Ceny na sklepowych półkach nie uwzględniają podatku.

0% podatku za produkty spożywcze pierwszej potrzeby.

Olbrzymi wybór gotowych produktów spożywczych w sklepach.

Mamy 90 dni na zwrot zakupionego towaru bez podania przyczyny.

Jeśli przy kasie okaże się, że towar jest droższy to zazwyczaj zmienią cenę wierząc Wam na słowo.
Dziwne, że Kuźniar o tym jeszcze nie napisał :P
 
W barach typu fast food podaje się wartości kaloryczne posiłków.
   Refurbished - Jest to produktu, który z jakiegoś powodu wrócił do producenta lub autoryzowanego serwisu, gdzie został odnowiony. Może to być laptop, który nabywcy po prostu się nie spodobał, więc trafił z powrotem do sklepu.

      Open box(ang. – otwarte opakowanie) – określenie na produkty sprzedawane w otwartym oryginalnym opakowaniu. Zazwyczaj produktami typu open box są towary, których oryginalne opakowanie zostało uszkodzone lub otwarte z różnych względów. Egzemplarz mógł zostać rozpakowany jako egzemplarz pokazywany klientowi w sklepie, egzemplarz pokazywany na witrynie sklepowej, towar zwrócony przez niezadowolonego z zakupu klienta czy też produkt przez pomyłkę rozpakowany. Określenie open box nie oznacza że produkt musiał (choć mógł) być używany lub serwisowany.

Z czasem ten wpis będzie uzupełniany zdjęciami na poparcie przykładów.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Początki jako au pair

Na samym początku napiszę, że bardzo, ale to bardzo cieszę się, że tutaj jestem. Widać opatrzność czuwa :) 

Na lotnisku wylądowałem po godzinie 22 gdzie uśmiechem przywitał mnie host z C, która mocno mnie uściskał. Stresu nie odczułem w ogóle. Może dlatego, że przed wylotem ciągle byłem w kontakcie z rodziną (3 miesiące) i często wymienialiśmy maile? Może dlatego, że byłem już w Stanach i wiedziałem co to za miejsce? Może po prostu miałem czas na zaakceptowanie zmian jakie w końcu nadeszły? Odpowiedz jest jedna: nie wiem, ale jest cudnie, jest cudnie :)

Przyjechałem w najlepszą porę roku. Jest ciepło i dopiero nadchodzą upalne dni. Bez problemu chodzę przez cały czas w krótkich spodenkach. Tylko z rana zakładam bluzę kiedy idę odprowadzić C do szkoły. Pogoda dopisuje i przede wszystkim nie ma takiej wilgoci jak w Miami. Obecnie na przemian mamy kilka bardzo słonecznych dni z kilkoma pochmurnymi. Okolica, w której mieszkam jest przepiękna. Mnóstwo drzew, zieleni i pięknych domów. Cisza, spokój i gdzie po ulicy biegają małe zajączki.

Rodzina...

Uwielbiam C. Jest pełna energii i ciekawych pomysłów na zorganizowanie zabawy. Bardzo dużo mówi co dla mnie jest przydatną zaletą. Czasami nawet mnie poprawia jeśli powiem coś źle. W drodze z lotniska rozmawialiśmy przez cały czas, póki nie zmorzył ją sen. Pomogła przełamać pierwsze lody z hostem. Również uwielbia oglądać bajki m.in. kanał na YouTubie HobbyKidsTV. Jako prezent wręczyła mi dużego resoraka hummera. Później ozdobiła mój pokój rysunkami narysowanymi specjalnie dla mnie. Jak sama mówi jestem dla niej starszym bratem. W sobotę np. bawiliśmy się freezby, próbowaliśmy złapać biegające na wolności zajączki. Oczywiście jest to prawie nie możliwe nawet z pomocą dzieciaków z najbliższego sąsiedztwa. Prawie codziennie układamy puzzle, które wręczyłem jej w prezencie. Po za tym nie boi się wziąć do ręki małych robaczków (roly poly) aby uratować im życie przez zdeptaniem, wejść do kałuży po piłkę, czy pobrudzić sobie rączek. Jest kochana :)

Mam wspaniałych hostów, którzy pomagają mi we wszystkim. Starają się mówić powoli i dokładnie abym zrozumiał wszystko co mówią. Są bardzo wyrozumiali jeśli ja nie potrafię im czegoś powiedzieć/przekazać. W pierwszy dzień zabrali mnie na przejażdżkę po okolicy. Później przyszła moja kolej abym nabrał pewności siebie za kółkiem. I gdy zaczęła przeciekać rura w mojej łazience, która zalała sąsiadujący pokój (przed przyjazdem tutaj był przeprowadzony mały remont) to Host od razu przystąpił do naprawy choć kilka godzin później miał wylecieć w delegację do San Francisco. Z Hostką wybraliśmy się również do Bank of Texas gdzie założyłem konto. Póki co mój plan dnia jest luźny, ale tylko do czasu narodzin bliźniaków. 

Podsumowując trafiłem na świetną rodzinę. Czuję się tutaj bardzo komfortowo. Nawet nie obawiałem się pokazać im bloga, który prowadzę.




niedziela, 19 kwietnia 2015

Mój lot do Dallas został skasowany.

Z Long Island wyjechało łącznie 7 autobusów. Każdy w innym kierunku. Mój bus wyruszył jako pierwszy o 8:30 i zawiózł mnie prosto na lotnisko EWR gdzie byliśmy tuż po 11. Następnie bus pojechał do centrum handlowego w New Jersey skąd rodzice odebrali pozostałe au pair. Z racji, że nie miałem karty kredytowej/debetowej musiałem zapłacić 5$ za kartę prepaid + 25$ za bagaż w liniach United Airlines. Przed wylotem do USA byliśmy poinformowani, że w niektórych liniach lotniczych trzeba opłacić swój bagaż. Sprawdziłem swój lot - miał być na czas. Ale tuż przed wylotem okazało się, że lot został jednak odwołany. W punkcie obsługi klienta prze bookowano mój lot z 15:25 na 19:00. Rodzina została oczywiście powiadomiona o zmianie lotu. Na domiar złego leciałem sam. W ramach rekompensaty otrzymałem 7$ kupon do wykorzystania na lotnisku. Za sam kawałek pizzy + napój zapłaciłem 13$. Jakby tego było mało podczas kontroli włożyłem laptop do reklamówki z książkami i poddałem się kontroli. Pracownicy TSA postanowili odkurzyć mój laptop. Przetarli go od spodu szmatką i próbkę włożyli do specjalnej maszyny. Nie wiem czego szukali, ale nic nie znaleźli :D

Na pocieszenie dodam, że kilka dni temu napisała do mnie Sylwia. Au pair z Polski, która mieszka w Dallas już 2 miesiące. Jak tylko się zadomowię mamy się spotkać :]

 
Początek
Rozwinięcie

Zakończenie








































Mimo wszystko byłem w dobrym humorze :]





























Tak początkowo miał wyglądać mój lot:
         United Airlines
         EWR - DFW
           15:25 - 18:24 (-1h)
1372 miles = 2208 km - 3h 56min
Takim samolotem miałem polecieć

Jak zwykle przydatna okazuje się strona www.flightradar24.com :) Dzięki niej wiedziałem jakie miejsce wybrać w samolocie aby zobaczyć miasto, w którym będę mieszkał oraz popatrzeć na centrum Dallas. Niestety przez zamieszanie z odwołanym lotem lądowałem w nocy.






Kiedy rozpoczynacie podróż lotniczą w Stanach musicie wiedzieć, że TSA ma prawo przeszukać Wasz bagaż. Zostaniecie poinformowaniu o tym wydarzeniu taką o to ulotką napisaną w języku angielskim i hiszpańskim.




Mała ciekawostka:
W 2014 r. na czas podróży w Stanach zamknąłem bagaż  kłódką z logo TSA, która dodatkowo posiadała numer 007. Przy odbiorze okazało się, że kłódki nie ma, a bagaż był sprawdzany :D 






środa, 15 kwietnia 2015

St. John's University, Oakdale, New York

Do szkoły dotarliśmy tuż przed 20. Przy odbieraniu kluczy do pokoju okazało się, że moi hości wykupili dla mnie rozszerzony zestaw powitalny: wycieczka do NYC z wjazdem na Top of the Rock w Rockefeller Center, kartę do sturbucksa, kartę podarunkową do restauracji, koszulkę, ramkę na zdjęcia, termos, 5$ do wykorzystania w uczelnianym sklepiku oraz torbę sportową, którą bardzo lubię i do dziś z niej korzystam idąc na siłkę. Przyznam szczerze, że bardzo mnie zaskoczyli. Jak mi się miło zrobiło na duchu. W jednym momencie wszelkie obawy co do podjętej decyzji minęły :)

Niestety również dowiedziałem się dlaczego 2 z 4 dziewczyn pozostały na lotnisku w Warszawie. Otóż Asia tuż przed odlotem postanowiła zadzwonić, skorzystać z toalety itd. Druga z dziewczyn poszła za nią aby się nie rozdzieliły. Niestety nie stawiły się na boarding tzn. pojawiły się przy bramce, ale dopiero tuż po zamknięciu boardningu. Obsługa nie zrobiła dla nich wyjątku choć do odlotu pozostały około 15-20 min. Dlatego nie zostały wpuszczone na pokład samolotu. Kasia bo tak ma na imię druga dziewczyna musiała dopłacić 500 zł za przebukowanie biletu na kolejny dzień. Przez co zamiast jechać z nami na wycieczkę do NY musiała zostać w szkole aby odrobić zajęcia. Jakby tego było mało w jej przypadku za pierwszym razem nie otrzymała wizy bo nie wykazała więzi z krajem. Jej rodzice mieszkają w Niemczech. Więc musiała ogarnąć odpowiednie papiery i ponownie zapłacić za rozmowę w ambasadzie. Natomiast Asia wykazała się totalnym brakiem odpowiedzialności i postanowiła nie polecieć do Stanów w ogóle! Ponoć już na lotnisku kombinowała jakby wrócić do kraju po pół roku. Zbytnio nie przejęła się tym, że zostaje.

Czujecie to? Rodzina w Kalifornii czeka na nowego członka rodziny. A dziewczyna ot tak postanawia nie polecieć w cale! Oczywiście bilety, za które zapłaciła rodzina prawdopodobnie PRZEPADAJĄ! Tutaj pozostawię wolne miejsce na wasze komentarze…                                   … Najbardziej żal mi rodziny. Kasia zaś jak sama przyznaje ma nauczkę na całe życie. A zachowanie Asi wcale mnie nie dziwi skoro nawet nie poinformowała mnie, że zmienia miejsce wylotu. Początkowo miała lecieć z Berlina, jak ja :|

Inną sprawą jest kilka rzeczy, które mnie zaskoczyły. Dziewczyny z Ameryki Południowej zapłaciły za wyjazd prawie dwa razy tyle ile my zapłaciliśmy w Polsce!

Jedna z dziewczyn pokazała mi zdjęcie swoich hostów, którym urodziły się bliźniaki. Możecie wyobrazić sobie, że tymi hostami jest para gejów? Dyplomatycznie odpowiem, że bardzo spodoba mi się opinia Dolce&Gabban. Później pod wpływem presji otoczenia zaczęli wycofywać się z własnych słów :(

Wracają do szkoły:
Cały nasz pobyt w szkole był przygotowany profesjonalnie. Przydzielono nas do różnych klas według miejsca pobytu. Trafiłem na dziewczyny, które lecą do Kalifornii, Arizony, czy Teksasu jak ja. Zajęcia odbywały się od rana do wieczora. Najlepiej wspominam zajęcia z komunikacji, które były bardzo interesujące. Omawialiśmy różne sytuacje jakie możemy napotkać będąc au pair oraz jak rozwiązywać problemy. Choć jak to wytłumaczyła mi jedna z pracownic nie jestem au pair tylko brow pair (jakoś tak). Chłopaków było raptem 3 osoby (Polska, Dania, Niemcy). Dzięki temu mieliśmy VIP-owski pokój ponieważ jako jedyni mieliśmy łazienkę w pokoju. Dziewczyny niestety musiały cisnąć się w wspólnej łazience na korytarzu. Dziewczyn było 112. Różnej narodowości jak: Meksyk, Kolumbia, Argentyna, Brazylia, Niemcy, Francja, Skandynawia, Tajlandia, Chiny, RPA. Cieszę się, że mogłem poznać choć część z nich. Przy okazji nawiązałem nowe znajomości oraz polubiłem hiszpański. Być może kiedyś zacznę się go uczyć. 



Tych kilka dni w szkole było bardzo intensywnych. Ani chwili nudy! Nawet dwa razy byłem w pubie. Raz żeby się poznać, drugi raz aby świętować urodziny pewnej dziewczyny. W trakcje takich spotkań dowiedziałem się, że dziewczyny z Kolumbii (czyt. Kolambia!) często spotykają się na piwku w pubie ze znajomymi. Czas spędzony na Long Island był wypełniony po brzegi. Dlatego dopiero po przylocie do Teksasu mogłem uzupełnić post o zdjęcia i film :)


www.aupairtrainingschool.com


Jeśli zastanawiasz się nad wyjazdem... jedź!!!

wtorek, 14 kwietnia 2015

W podróżny do Nowego Jorku :P

Podróży do Nowego Jorku oczywiście nie obyła się bez niespodzianek. Ale zacznę od początku. Położyłem się do łóżka przed północą, ale zasypiam dopiero koło 3. Jak nie natłok myśli, to nie potrafię porządnie ułożyć się w łóżku. Następnie wichura, która jest szybsza niż budzik, czyli pobudka 5 min przed czasem. Akurat tego ranka wiało naprawdę mocno. Wstałem 5:15.

Bus na lotnisko prawie pusty. Jedzie nas raptem 5 osób :D Czas na odprawę, ale najpierw trzeba zważyć walizkę. Niestety lotniskowa waga nie była dla mnie łaskawa - wskazuje 26,1 kg :D Trzeba coś wypakować - dozwolone 23 kg (z przymrużeniem oka powinno przejść nawet 23,9 kg).Cieszę się, że mama pojechała ze mną  na lotnisko. Raz, że głupio nie być żegnanym na lotnisku. Dwa, że zabrała cały mój nadbagaż :]

Podchodzę do odprawy. Hindus każe położyć bagaż. Wynik 23,0 kg jest ok. Zmieściłem się w normie. Ale po chwili prosi położyć na wadze bagaż podręczny. Pomimo, iż wypakowałem kilka rzeczy, dalej waży 10,6 kg (winno być 8kg). Chwała Bogu, że trafiłem na niego. W innym wypadku pewnie musiałbym dopłacić za dodatkowe kilogramy u jego koleżanek!


Z mamą :)
Stoję w kolejce paszportowej. Niemiec bierze mój paszport i kręci głową. Sprawdza go dokładnie i kręcie kurde znowu głową. O co kaman? Hmm..? Na to on również hmm... Czy ja czytam w myślach? Mamrocze coś pod nosem po niemiecku i pozwala mi iść dalej.

Dalsza kontrola odbywa się  bez problemu i bez ściągania obuwia, jak to jest w zwyczaju w Stanach. I teraz najważniejsze. Dziewczyny wylądowały w Berlinie na 40 min przed odlotem do USA.  Rozpoczęło się wpuszczanie ludzie do samolotu. Wypatruję całej 4 osobowej grupy. (Asia na dzień przed odlotem poinformowała mnie, że leci jednak z Warszawy) Ale lipa. Spotykam tylko same Niemki. Prawie wszyscy weszli na pokład. Dzwonie: Kasia inf. mnie o jakiś problemach z odprawą i ma przylecieć dopiero jutro :D Kolej na Asię i ku mojemu zdziwieniu to samo tzn. ponoć nie leci w cale. Nie za bardzo wiem o co chodzi? Później się dowiem :D Wchodzę na pokład jako prawie ostatnia osoba. Wykonuję kolejny telefon: Ola i Ula na szczęście już w samolocie ale 21 rzędów przede mną.

Ula, Ola i Ja
Z przesympatyczną parą rosyjsko-polską

























Samo lotnisko Berlin-Tegel jest bardzo małe i szkoda, że nie udało się otworzyć do tego czasu nowego Schonefeld. Air Berlin jako linie lotnicze są ok. Minusem są skromne posiłki. Na szczęście drinków nie żałują i mogę się zrelaksować przy muzyce Linkin Park i Kylie Minogue :D Sam lot upłynął mi bardzo szybko. Choć troszkę trzęsło podczas startu i później gdzieś nad Atlantykiem.



Lądujemy o czasie. Kolejka do odprawy tylko na 50 min. Rozmowa przebiegła bez problemu. Pieczątka do paszportu i odbieramy bagaże tzn. długa odprawa i Pani pracownik lotniska chciał już zabierać je w nieznane :D Na lotnisku czeka na Nas kierowca z karteczką Cultural Care. Zabiera całą grupę około 18 osób. Zgadnijcie kto musiał pomagać ładować wszystkie torby na pakę? Do szkoły dotarliśmy grubo po ponad 1h jazdy. Wszystko przez korki. Pozdro =) 

niedziela, 12 kwietnia 2015

Pakowanie

Walizki spakowane. Z trudem, ale w końcu się udało i przy tym żadne miejsce się nie zmarnowało :D Obowiązkowo lecą ze mną książki, które są prezentem od znajomych i najlepsza rzecz jaką mogłem od nich dostać. Dzięki Wam wielkie :)
























Najlepszy prezent!


 A takie cuda kupiłem rodzinie:
Prezenty dla C
www.pizap.com
Na sam koniec sentymentalne pożegnanie z moim rodzinnym miastem, czyli Dzień Dobry TVN w Szczecinie!


Oraz dwa miejsca, które musicie koniecznie zobaczyć przyjeżdżając tutaj :)
Filharmonia, która wygrywa konkurs za konkursem.
Zresztą nic dziwnego :)
Jezioro Szmaragdowe z punktem widokowym skąd widać cały Szczecin!
Oraz bunkry, które można tam zwiedzić :)